Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łamanie praw człowieka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łamanie praw człowieka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 marca 2010

Jutro w Wrocławiu manifestacja przeciwko uciskowi kobiet w islamie!

Już jutro we Wrocławiu będzie miało miejsce bardzo ważne wydarzenie. Otóż, o 16 na wrocławskim rynku odbędzie się manifestacja przeciwko uciskowi kobiet w islamie.

Jak zapowiadają organizatorzy-Stowarzyszenie Humanists Againts Sharia, manifestacja będzie miała bardzo ironiczną i groteskową formę. Dlaczego? Ponieważ w Europie - kontynencie, który jest kolebką Praw Człowieka istnieje milczące przyzwolenie na drastyczne łamanie praw kobiet. Dla organizatorów jest to marsz pożegnalny Europy, gdzie razem z nią odchodzą również demokratyczne wartości.

Wydarzenie ma na celu zwrócić uwagę na problem łamania praw kobiet/człowieka w świecie zdominowanym przez islam. Ale w Europie łamane są też prawa kobiet, które z islamem nie mają nic wspólnego. Niższe pensje, zwalnianie z pracy w skutek  zajścia w ciążę, niechętne zatrudnianie kobiet posiadających dzieci, podpisywanie "lojalek", że nie zajdzie się w ciążę przez jakiś konkretny czas to tylko niektóre przykłady ukazujące łamanie praw kobiet, na które w Europie jest ciche przyzwolenie - co najgorsze, samych kobiet.

Jutro wybiorę się na tę manifestację i zdam z niej relację, którą opatrzę fotografiami . Zapraszam wszystkich z Wrocławia i okolic.


środa, 3 marca 2010

Zaszlachtował córkę nożem rzeźniczym

Kolejne morderstwo bez honoru w Niemczech. Tym razem zamordowana została piętnastolatka. Za co? Za to, że, według niezasymilowanego ojca, nie przestrzegała zasad islamu.

Tragedia rozegrała się w miejscowości Schweinfurt. 15-letnia Büsra została bestialsko zasztyletowana ( 68 ran kutych)  przez swojego ojca podczas snu 30 centymetrowym nożem rzeźniczym. Zwłoki dziewczyny znalazła jej babcia.

Morderca na samym początku zeznał policji, że myślał, że zabija włamywacza. Od kiedy to włamywacze postanawiają spędzić noc w łóżku osoby, którą okradają?

Podczas trwania postępowania śledczego, mężczyzna przyznał się do winy. Zeznał, że zabił córkę, gdyż ta nie przestrzegała zasad islamu.

Mężczyzna przybył do Niemiec z Turcji w 1991 roku. Pracował jako sprzedawca. Co ciekawe, do rozmowy z policjantami i prokuratorem potrzebował tłumacza. 19 lat to za krótki czas, by opanować język kraju, do którego się wyemigrowało w poszukiwaniu lepszego życia? 

Na podstawie:

http://www.bild.de/BILD/news/2009/06/25/ehrenmord-tuerke/ersticht-eigene-tochter.html

czwartek, 18 lutego 2010

Wywiad z Waris Dirie

Pozostając w kręgu Waris Dirie, bo faktycznie w ostatnim czasie bardzo o Niej głośno, chciałabym zaprezentować na łamach tego bloga kolejny już wywiad z tą niezwykłą kobietą, który ukazał się dzisiaj w dwutygodniku VIVA!. Waris  Dirie jest obecnie rozchwytywana przez media, a to za sprawą filmu "Kwiat Pustyni", który niebawem wchodzi na ekrany polskich kin oraz bardzo ważnej sprawy, dla której walczy przez dłuższą część swojego życia - przeciw obrzezaniu kobiet. Zachęcam do przeczytania tego poruszającego i jak zwykle bardzo szczerego wywiadu.


Mieszkasz w Gdańsku? Zadziwiasz mnie. Prawdziwa z Ciebie nomadka. Po Londynie, Nowym Jorku, Wiedniu wybrałaś zimną Polskę?
Waris Dirie:
Zobaczyłam polskie morze i zakochałam się w tym miejscu. To było dwa lata temu. Wynajmuję willę nad samym brzegiem. Przyznaję, zimy są trudne. Często wyjeżdżam po trochę słońca do Afryki. Rozstałam się z ojcem starszego syna. Alleke ma dwanaście lat, mieszka teraz w Ameryce. Ja z niespełna rocznym Leonem jestem tutaj. Dużo podróżuję, a zaproszenia dostaję z całego świata. Wiele lat byłam ambasadorem przy ONZ. Nadal mówię ludziom, jaką torturą dla kobiety jest obrzezanie. Przeżyłam je, a wtedy, choć byłam taka mała, przyrzekłam sobie, że gdy tylko będę wystarczająco silna, będę z tym walczyć. I robię to każdego dnia.
To matka trzymała Cię w ramionach, kiedy inna kobieta okaleczała na zawsze Twoje ciało. Miałaś wtedy pięć lat i nic do powiedzenia. Wybaczyłaś jej?
Waris Dirie:
Wiele lat się nie widziałyśmy. Urodziłam się w muzułmańskiej rodzinie nomadów. Najpierw uciekłam z domu, potem z Somalii. I nigdy nie wróciłam. Tak naprawdę o tym, co się stało, rozmawiałyśmy całkiem niedawno. Mieszkałam wtedy w Wiedniu, mama ciężko zachorowała i przyjechała do mnie na operację. To była jedna z najtrudniejszych rozmów w moim życiu.
Spokojna rozmowa czy dramatyczna kłótnia?
Waris Dirie:
Nie walczyłam. Przekonywałam. „Mamo, nie jest ci wstyd za to, co mi zrobiłaś?”, zaczęłam. Nie miała pojęcia, o co mi chodzi. „O czym ty mówisz?”. Była naprawdę zaskoczona. „O mojej waginie! Co z nią zrobiłaś, mamo?!”. „Co z tobą?”, broniła się. „Kobieta nie może żyć taka »otwarta«. Chcesz mi powiedzieć, że tak nie jest? Że wszystko może się »TAM« dostać?”. Nie przejdą jej przez gardło pewne słowa, musiałam się z tym pogodzić. Nikt z nią tak wcześniej nie rozmawiał. To przecież temat tabu. Wytłumaczę ci, co moja mama miała na myśli. Musisz wiedzieć, że rytualne obrzezanie to nie tylko okaleczenie genitaliów dziewczynki. Po ich wycięciu zszywa się ciało, często akacjowym kolcem. Zostaje jedynie maleńki otwór. I już nie jesteś, jak to nazywa mama, „otwarta”, aż wyjdziesz za mąż. To nie jest naturalne. Widziałaś film, przyszła taka chwila, że gdyby nie pomoc lekarzy, mogło być ze mną bardzo źle. Ta krew, która co miesiąc powinna w naturalny sposób wypływać z ciała kobiety, z mojego nie mogła znaleźć ujścia.
Jak matki mogą robić coś takiego swoim córkom?
Waris Dirie:
Wciąż o to pytam. Jeśli trzymasz w ramionach swoje zdrowe, piękne dziecko, dlaczego w chwilę potem je okaleczasz? Niszczysz tak samo, jakbyś odcięła mu rękę czy nogę. Moja matka zrobiła to, co zrobiła, bo była przekonana, że to dla mnie najlepsze. Taka jest tradycja, kultura, wiara. Choć nie ma w Koranie sentencji, która nakazuje obrzezanie kobiet. Ale ludzie, którzy je praktykują, często nie umieją czytać. Nie czytają też Koranu. Wydaje im się, że Allah tak chce, bo słyszą to od pokoleń. Moja mama modli się pięć razy dziennie. Tymi samymi pięcioma słowami. Poprosiłam ją: „Znajdź w świętej księdze ten właśnie wers. Przeczytaj mi go”. Wiesz, co odpowiedziała?: „Nie umiem czytać.”. „To skąd wiesz, że Koran chce obrzezania?”, nie poddawałam się. „Bo wszyscy tak mówią”. To jest tragedia. Ten zwyczaj jest głęboko zakorzeniony. Nie krytykuję religii, tylko straszną tradycję. Matka myśli: Jeśli nie obrzezam córki, ona nigdy nie znajdzie męża. I idzie z nią pewnego dnia na skraj wioski. Być może nawet z bolącym sercem. Ale idzie.
Ile dziewczynek nie przeżywa obrzezania? Twoja siostra i dwie kuzynki zmarły.
Waris Dirie:
Trudno o rzetelne statystyki. Wykrwawiają się, umierają z powodu zakażenia, powikłań. O wielu nawet nie wiemy. Obrzezaniu oddaje się osiem tysięcy dziewczynek dziennie. Zamknij oczy i wyobraź sobie jedną, a potem dziesięć, sto. I nie płacz, tylko zrób coś! Ponad dwa miliony. Rok w rok. Często w strasznych warunkach higienicznych. Często, jak mnie, zardzewiałą żyletką. Jedyną drogą jest nieustające mówienie ludziom, że to, co robią swoim dzieciom, jest złe.
Ty mówisz. Słuchają Cię?
Waris Dirie:
Mój rodzony brat mieszka w Somalii, ma sześć córek. Każdego dnia powtarzam jego żonie: „Jeśli usłyszę, że dotknęłaś choć jedną, przyjdę po ciebie”. Kiedy rozmawiałyśmy po raz pierwszy, myślała, że żartuję. Gdy zrozumiała, że jestem śmiertelnie poważna, uciekła z domu na dwa dni. Tak była przerażona. Powiedziałam to samo bratu. Wysłuchał mnie. Jestem teraz spokojna. Ale i tak dzwonię.
Spokojna nie jesteś. Bałabym się stanąć Ci  na drodze.
Waris Dirie:
„Mamo, jeśli ta kobieta (a w każdej wsi jest taka szamanka-znachorka) znów to zrobi, nie mów mi, gdzie mieszka, bo ją znajdę, utnę rękę i nogę. Mamo, zrób coś, powstrzymaj to!”, błagałam. Dogląda teraz moich sióstr, bo żyje z nimi blisko. Jest moimi oczami. Pojechałam do Somalii. Zebrałam całą swoją rodzinę, cały klan. Pokazałam palcem: „Ty, ty i ty macie coś do zrobienia. Wszędzie, gdzie pójdziecie, mówcie »stop« obrzezaniu kobiet”. Mama nie chciała zostać ze mną w Europie, wróciła,  bo tak tęskniła za swoimi cholernymi kozami (śmiech). Rozumiem ją. To przecież wszystko, co zna. Ale ma na tej swojej pustyni telefon, często rozmawiamy. Jest teraz moim tajnym detektywem.
Boisz się czasami o siebie?
Waris Dirie:
Nigdy się nie bałam. Nikt, bez względu na to, jakiego jest wyznania, nie wciśnie mi kitu, gdy mówię o przestępstwie. Najgorszym, bo przeciwko dziecku, które nie może się obronić. Czy wiesz, że jeśli zapytasz mężczyznę, jaką kobietę wybierze – obrzezaną czy nie, odpowie niezmiennie: »Nieobrzezaną!«”.
Pytasz o to swoich mężczyzn?
Waris Dirie:
Zawsze o to pytam. Zbulwersuję cię, przyznając, że mam mężczyznę w każdym kraju? (Śmiech). To nie powinno nikogo obchodzić. Mnie samą najbardziej obchodzi walka o godność kobiet.
Jaki mężczyzna najbardziej Cię w życiu zmienił?
Waris Dirie:
Fotograf Terence Donovan. Był wspaniałym człowiekiem. To on zaczepił mnie na ulicy. To on zobaczył we mnie modelkę. Pokazał, jak wspaniale jest być kobietą. I że nie mam się czego wstydzić. Jestem piękna. Spotkanie z nim to był moment, w którym zdjęłam z siebie niewidzialną zasłonę. Ciemny koc utkany ze strachu. Czy jestem wystarczająco ładna? Czy mój tyłek i piersi są w porządku? Terence sprawił, że trafiłam na okładkę kultowego kalendarza Pirelli. Dał mi siłę. Aż zaakceptowałam się w stu procentach. Kiedy więc trafiłam na wybieg i założono mi bikini, pomyślałam tylko bez wstydu: Chrzanić to! Idę! Dajcie mi więcej! I miałam zabawę. Czy to lubiłam? Nie zawsze. Bo robić coś, czego się nie czuje, to dla mnie najtrudniejsze w życiu. Praca modelki bywała torturą. Flesze, pokazy, cały ten zbyteczny blichtr. Nie potrzebuję go. Ale grałam, bo jestem sprytna. Myśleli, że mnie używają, ale to ja używałam ich (śmiech). Aż powiedziałam: „Adios” – żegnajcie.
Odeszłaś głośno. Zamiast kolejnego wywiadu z top modelką postanowiłaś opowiedzieć dziennikarce swoją przeszłość. Dlaczego akurat wtedy?
Waris Dirie: Nie mogłam pogodzić się z tym, co mnie spotkało. Chciałam, by ludzie usłyszeli o potworności, o jakiej być może w całym swoim życiu nie mieli najmniejszego pojęcia. Musiałam to z siebie wyrzucić. Miałam świadomość, na co się porywam, i takich reakcji: „Kobieta z Trzeciego Świata mówi o swojej okaleczonej waginie. O co chodzi? Zabierzcie ją stąd! Uciszcie!”.
Chcieli słuchać. Dwanaście lat temu wydałaś swoją pierwszą książkę „Kwiat Pustyni” – tak tłumaczy się Twoje imię  Waris Dirie. Opowiedziałaś najszczerzej swoją historię. Stała się bestsellerem. Dziś na ekrany wchodzi nakręcony na jej podstawie film. Jakie to dla Ciebie emocje?
Waris Dirie: Po pierwszym seansie byłam dosłownie chora. Ty tylko patrzysz. Ja wciąż czuję. Wyobraź sobie, że tam, na ekranie, jest twoje dziecko. I pozwól sobie poczuć te wszystkie szarpiące do bólu emocje. Nie hamuj ich. Ten film jest dla mnie bardzo ważny. Oby dotarł każdemu do serca. Czasem ludzie spotykają się po seansie: „Widziałem wczoraj fajny film”, mówi ktoś. „Jaki?”, pada pytanie. „Oj, wiesz, tytułu nie pamiętam”. „Kwiatu Pustyni” nie da się z niczym innym pomylić. Jeśli masz powiedzieć: „Nie zgadzam się!”, musisz wiedzieć, z czym. Jeśli myślisz, że ten problem cię nie dotyczy, przekonaj się.
Nie miałam pojęcia, że nawet w Europie poddaje się obrzezaniu kobiety.
Waris Dirie: O mój Boże. W Afryce, na Środkowym Wschodzie, ale tak – również w rodzinach emigrantów w Europie. Dostaję maile od dzieci z Niemiec, Szwajcarii, Austrii. Mają 12, 13 lat. „Widziałam twój film. Świat już nie jest taki sam. Nie mogę go zapomnieć”. To cieszy moje serce. Te dzieci to świat jutra.
Waris, Ty zmieniasz świat. Właśnie przeczytałam, że 20 klanów w Somalii uradziło, by odejść od tradycji obrzezania kobiet. O zakazie obrzezania mówiło się na szczycie w Davos. Razem z francuskim przedsiębiorcą Francoisem-Henrim Pinaultem i jego żoną Salmą Hayek założyłaś właśnie w Paryżu Fundację do spraw Godności i Praw Kobiet.
Waris Dirie: I co? I co! Nie wystarcza mi samo słuchanie, że świat się zmienia. Kiedy usłyszę: „To już się nie dzieje. To koniec!”, wtedy odpocznę. Jest prawo. Ale i to za mało, zło dzieje się w podziemiu. Życie jest tym, co stworzysz. Bywa piekłem. Wciąż chcę zapomnieć o swoim. 

Źródło: http://polki.pl/viva_artykul,10017367.html#ocen_polki_pl

sobota, 6 lutego 2010

Zakopali dziewczynę...żywcem!!


Wielu zaprzyjaźnionych Blogerów już opublikowało posty dotyczące tej wstrząsającej informacji, ale mimo to, stwierdziłam, że też chcę ją umieścić na swoim blogu. Mało rzeczy, czy też wydarzeń jest w stanie mnie zaskoczyć i mną wstrząsnąć, ale to wydarzenie jest tak makabryczne i nieludzkie, że nie wiem jak je skomentować oraz ocenić. Turcja chce wstąpić do UE, nie spełnia jednak wielu warunków. W Europie takie traktowanie ludzi jest i będzie potępiane i nietolerowane. Kilka osób wyraziło na łamach tego bloga opinię, iż wiele muzułmanek ma lepsze warunki do życia niż choćby Europejki. Czyżby? Nie słyszałam o Europejce zakopanej żywcem w XX/XXI wieku ani, o Europejkach skazanych na karę chłosty i więzienia za to, że zostały zgwałcone, ani o Europejkach polanych kwasem tudzież benzyną i podpalonych....

Zapraszam do zapoznania się z artykułem, który wczoraj został opublikowany w Gazecie Wyborczej.

16-letnia Medine Memi została w grudniu znaleziona zakopana obok swojego domu w południowo-wschodniej Turcji. Wyniki sekcji, które opisuje BBC, dowodzą że nastolatka została zakopana żywcem. W ocenie śledczych było to tzw. zabójstwo honorowe, którego dokonali jej własny ojciec i dziadek. Dziewczyna wcześniej trzykrotnie zwracała się do policji o pomoc. Bezskutecznie. 

W listopadzie sąsiad rodziny zgłosił policji, że 16-latki nie widziano od miesiąca. Trzy tygodnie później policja odkryła dziewczynkę zakopaną w pobliżu domu. Miejsce było zalane betonem.

Teraz na jaw wyszły wyniki sekcji zwłok dziecka, które dowodzą, że żyła i była świadoma w momencie, gdy była zakopywana. Nie znaleziono w jej ciele żadnych substancji psychoaktywnych, a na ciele miała jedynie drobne siniaki, natomiast w płucach i żołądku odkryto duże ilości ziemi. Dziecko zostało znalezione z rękoma związanymi z tyłu.


Według obserwatorów był to przykład tzw. honorowego zabójstwa, które spotykane jest w tradycyjnych muzułmańskich rodzinach. Gdy rodzina zdecyduje, że kobieta zhańbiła swoim zachowaniem imię rodziny, brat, ojciec, czy dziadek dokonują zabójstwa.

Lokalna organizacja monitorująca sprawę honorowych zabójstw poinformowała, że Medine - która była jednym z dziesięciu dzieci w rodzinie - trzykrotnie wcześniej zgłaszali policji skargę na to, że była bita w domu. Za każdym razem policja ignorowała jej doniesienia.

Do zbrodni doszło w zamieszkanym głównie przez Kurdów południowo-wschodnim rejonie Turcji, w mieście Kahta. Społeczność ta jest znana z silnego konserwatyzmu i religijności, jest bastionem sekty Naksibendi, która została zdelegalizowana w 1925 roku przez Ataturka, jednak w ostatnich latach na powrót rośnie w siłę.

Turecki rząd stara się walczyć z honorowymi zabójstwami, m.in. poprzez zmianę praktyki sędziów których uczy się, by podchodzili do takich zbrodni ze szczególną uwagą. Przynosi to jednak znikomy efekt; według oficjalnych statystyk w samym rejonie Adijaman, w którym doszło do zabójstwa Mediny, w latach 2003-2007 doszło do 16 takich morderstw. Według organizacji pozarządowych liczby te są zaniżone.
 
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7534086,Honorowe_zabojstwo_w_Turcji__ojciec_z_dziadkiem_zywcem.html

niedziela, 24 stycznia 2010

Saudyjski duchowny potępia małżeństwa z dziećmi!!



Szejk Abdallah al-Manie, który jest członkiem wysokiego komitetu ulemów powiedział, że nic nie usprawiedliwia małżeństw dorosłych mężczyzn z młodymi dziewczynkami, nawet to, że prorok Muhammad poślubił Aiszę, gdy ta miała 6 lat.

Szejk bardzo ostro zareagował na małżeństwo osiemdziesięcioletniego mężczyzny z 12- latką. Dziennik "Al-Rijad" podał, że dziewczynka została oddana za żonę temu wiekowemu mężczyźnie wbrew swojej woli. Na małżeństwo nie zgodziła się też matka dziewczynki, która zabiega o uzyskanie rozwodu dla swojej córki.

Rządowa Komisja Praw Człowieka poinformowała, że zna sprawę tego małzeństwa i że była proszona przez matkę o pomoc przy uzyskaniu rozwodu. Przewodniczący Komisji Bandar al-Aiban powiedział agencji AFP, że obecnie sprawa jest w rękach sądu, a on nie może nic ujawnić, dopóki nie zostanie wydane orzeczenie.

Bardzo mnie cieszy fakt, iż szejk Abdallah al-Manie potępił małżeństwa dorosłych mężczyzn z bardzo młodymi dziewczynkami. Wreszcie zabrzmiał głos rozsądku i ludzkiej przyzwoitości. Miejsce małych dziewczynek jest w domu rodzinnym. Powinny się one bawić, uczyć, a nie zażywać uroków małżeństwa. Mam nadzieję, iż jako wpływowy duchowny, szejk będzie dalej potępiał te praktyki.

Źródło:
http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/nic-nie-usprawiedliwia-malzenstw-z-dziecmi,1428247/28e94fe8c692e3e8da13b9f84cdd83a6


sobota, 23 stycznia 2010

13-latka skazana na 90 batów.

13-letnia uczennica z Arabii Saudyjskiej została skazana na karę 90 batów za to, że przyniosła do szkoły telefon komórkowy i uderzyła nauczycielkę, gdy ta próbowało go jej odebrać.

Sąd skazał dziewczynkę na chłostę, która ma się odbyć na oczach całej szkoły oraz dwa miesiące więzienia. To dyrektorka szkoły nalegała, by kara chłosty została wymierzona w obecności innych uczniów szkoły, by ich: "wychować". Przynoszenie komórek do szkół w Arabii Saudyjskiej jest surowo zakazane.

Źródło:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7486447,Trzynastolatka_skazana_na_chloste__bo_przyniosla_do.html

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Staly się ofiarami męskiej dumy bo...

...na przykład odrzuciły oświadczyny. W Bangladeszu, Pakistanie i Afganistanie bardzo często stosowaną praktyką służącą do zastraszania i terroryzowania kobiet i dziewcząt jest oblewanie ich twarzy kwasem.

W Bangladeszu liczba aktów przemocy polegających na oblaniu kobiety kwasem przez odrzuconego mężczyznę jest szacowana na ponad 200 przypadków rocznie. Większość ofiar to dziewczynki i młode kobiety pochodzące z ubogich rodzin. Od 1994 roku udokumentowano ponad 7 800 tego typu przypadków w samym rejonie Islamabadu. Tylko w przypadku 2% znaleziono winnych. 
 
Wiele z tych kobiet poddaje się zabiegom plastycznym. Zapewne, gdyby nie Fundacja Acid Survivors nie byłoby to możliwe.  

Fotoreportaż można zobaczyć : 
 
http://wiadomosci.onet.pl/138231,21,0,0,1,pokaz.html  UWAGA! Zdjęcia są drastyczne.

wtorek, 24 listopada 2009

Kobiety w islamie niewiele znaczą...

Zapraszam do zapoznania się z najnowszym postem na blogu Noemi:

http://noemi-niewierzmuzulmanom.blogspot.com/ Autorka opisuje w jaki sposób zastraszane są kobiety - muzułmanki. Ich twarze polewane są kwasem. Ze swoim kalectwem fizycznym oraz psychicznym muszą jakoś żyć dalej...Na fotografiach znajdują się kobiety w wieku 16-35 lat. Uwaga!! Zdjęcia są drastyczne.

Więcej możecie też przeczytać na stronie The New York Times:

http://www.nytimes.com/2008/11/30/opinion/30kristof.html?_r=2

oraz na stronie All Eyes :

http://blogs.tampabay.com/photo/2009/11/terrorism-thats-personal.html

czwartek, 24 września 2009

Ronak Safarzadeh - możemy jej pomóc!!



Od 2007 roku Ronak Safarzadeh była przetrzymywana w więzieniu. Nie postawiono jej zarzutów. W 2009 roku została skazana na 6 lat więzienia za bycie członkinią Kurdyjskiej Partii Wolnego Życia oraz za działania wymierzone przeciwko państwu - Iranowi.

W czasie trwania procesu, nie przedstawiono żadnych dowodów, które wskazywałyby, że kobieta naprawdę używała przemocy lub też do niej namawiała. Z tego co wiadomo, Ronak Safarzadeh jest działaczką Kampanii na Rzecz Równości i Azar Mehr ( Stowarzyszenia Kobiet w Kurdystanie).

Dnia ósmego października 2007 roku kobieta ta zbierała podpisy wspierające akcje Kampanii na Rzecz Równości. Działo się to podczas obchodów Międzynarodowego Dnia Dziecka w Sanandaj. Następnego dnia funkcjonariusze irańskiego wywiadu zabrali z jej domu komputer, broszury oraz kopie petycji. Ronak Safarzadeh została następnie aresztowana, na czas trzech miesięcy, a w styczniu 2008 roku przeniesiono ją do wiezienia, gdzie przebywa do tej pory.

Na samym początku odmówiono jej kontaktów z rodziną i prawnikiem (!!). Obecnie ma już do tego prawo, ale spotkania muszą odbywać się w obecności strażników więziennych ( jest to pogwałcenie międzynarodowych standardów).

Kampania na Rzecz Równości poinformowała, iż matka Ronak Safarzadeh została pobita przez urzędników w lokalnym biurze sądownictwa 30.10. 2007 roku, po tym jak próbowała się dowiedzieć, co dzieje się z jej córką.

Zwracam się z prośbą do każdego, kto choć trochę przejął się losem Ronak Safarzadeh. Na stronie Amnesty International znajduje się miejsce, gdzie każdy może wysłać apel wzywający do uwolnienia tej kobiety i jej towarzyszy- po polsku, czy też po angielsku. Apele można wysyłać elektronicznie lub listownie.

Choć tyle możemy dla Niej zrobić.

http://amnesty.org.pl/badz-aktywny/kampanie/obroncy-praw-czlowieka/ronak-safarzadeh-z-iranu.html

wtorek, 11 sierpnia 2009

Pozorna wolność irackich kobiet.


Dyktator Saddam Husajn nie należał do obrońców wolności kobiet, jednakże od czasu kiedy został obalony, muszą one stawić czoło eskalacji przemocy i przeogromnej nędzy.


Irackie kobiety jakoś zniosły trudy trzech ostatnich dekad reżimu partii Bass, mimo że większość praw podstawowych, które były przyznawane kobietom przez odpowiednie kodeksy była łamana. Mam tu na myśli prawo do edukacji, rozwodu przed sądem cywilnym, czy też opieki nad dziećmi.


Jednakże, od początku wojny, która miała przynieść Irakijczykom wolność i wyzwolenie, nastąpił wzrost przemocy wobec kobiet i pogwałcenia ich praw. Organizacja Wolności Kobiet w Iraku nieoficjalnie zbadała sytuację w Bagdadzie - ponad 400 kobiet zostało zgwałconych między kwietniem a sierpniem 2003 roku. ( do tej pory liczba takich przestępstw diametralnie wzrosła, jednakże nikt nie zna dokładnych danych).


Od początku okupacji dziewczęta i kobiety stały się tanim " towarem wymiennym". Organizacja Kobiet w Iraku odnotowała przypadki sprzedaży do krajów sąsiadujacych z Irakiem dziewcząt-dziewic za 200 dolarów, nie dziewic za 100 dolarów.


Popularne stały się również tak zwane małżeństwa rozrywkowe. Bogaci mężczyźni czasowo poślubiają kobiety ( często na kilka godzin). W zamian za pieniądze mogą z nimi uprawiać seks. Stało się tak ze względu na islamskie podejście do prostytucji ( w Iraku publikowane są nawet klątwy przeciw prostytutkom).


Iracka rada rządząca nie daje najmniejszej nadziei irackim kobietom, gdyż w jej skład wchodzą niektórzy przywódcy plemienni i religijni, którzy są znani z powszechnego łamania praw kobiet. Na przykład nacjonalistyczne partie kurdyjskie, które od 13 lat rządzą w północnym Iraku próbowały zlikwodować postępowe organizacje kobiece, zaatakowały azyl dla kobiet i biuro niezależnej organizacji kobiecej, dlatego że ratowano tam życie Kurdyjek, które próbowały schronić się tam przed morderstwami w obronie honoru i innymi przejawami przemocy rodzinnej.


Brak przestrzegania podstawowych praw kobiet w Iraku i wzrost potęgi islamu politycznego to rezultat 3 wojen i ciągłej okupacji. Jedynym sposobem na wyjście z chaosu to oddanie władzy świeckiemu narodowi Irackiemu. ( Jedynie zastanawiam się, czy w ogóle istnieje świecki naród Iraku).


Tekst na podstawie artykułu autorstwa Houzan Mahmoud, z 10 marca 2004 roku. www.guardian.co.uk

czwartek, 6 sierpnia 2009

Nie chciała milczeć - takie kobiety pomagają zmieniać rzeczywistość


26 lipca w The New York Times pojawił się wstrząsający artykuł o Assiyi Rafiq. Gdy dziewczyna miała 16 lat, została sprzedana przez " przyjaciółkę rodziny" dwóm przestępcom, którzy mieli koneksje rodzinne wśród prominentów z Pakistanu. Była przez nich przez ponad rok bita i gwałcona. Gdy trafiła w ręce policji, myślała, że jej dramat się wreszcie skończy. Jednakże się myliła. Czterech policjantów zaczęło ją na zmianę gwałcić - tak zeznała dziewczyna. Według panujących zasad, powinna była popełnić samobójstwo, by zmyć hańbę z siebie i swojej rodziny. Postąpiła inaczej - postanowiła walczyć o swą godność, ponieważ to ona była ofiarą.


Zgodnie z panującym na wiejskich obszarach Pakistanu obyczajem, zgwałcona kobieta powinna popełnić samobójstwo, by zmyć hańbę z siebie i honoru swojej rodziny. Jednakże Assiya zdobyła się na odwagę, by walczyć ze swoimi prześladowcami i co najważniejsze, by ujawnić co się tak naprawdę stało. Dziewczyna stara się wnieść oskarżenie przeciw porywaczom jak i policjantom, którzy wyrządzili jej ogromną krzywdę. "Zdecydowałam się wnieść sprawę, bo nie chcę, żeby to samo przydarzyło się komukolwiek innemu" – mówi stanowczo Assiya.


Bandyci, którym została sprzedana, byli zamieszani w rabunek złota. Wynegocjowali ugodę z policją. Wręczyli łapówkę i dziewczynę. Policja obarczyła Assaiyę winą za kradzierz złota. Jak wynika z opowieści Assiyi, czterech policjantów - w tym komendant przez następne dwa tygodnie biło ją i gwałciło.


Dziewczyna jest cały czas zastraszana przez policję. Jej cała rodzina musi się ukrywać. Dwie siostry i trzech braci Assiyi musiało zrezygnować z nauki w szkole i trudniej będzie im znaleźć mężów i żony, ponieważ Assiya uznawana jest za "pohańbioną". Większość krewnych mówi jej, że powinna się poddać. Jednak dziewczyna chce walczyć dalej. Nie tylko dla siebie - przede wszystkim dla innych kobiet.




Template by:
Free Blog Templates