poniedziałek, 21 czerwca 2010

Zakaz noszenia burek w Hiszpanii

Hiszpański rząd jest coraz bliżej wprowadzenia zakazu noszenia przez kobiety pełnych zasłon w budynkach instytucji rządowych. W Katalonii już niektóre miasta wprowadzają regulacje dotyczące zakazu noszenia burek i nikabów.

Minister sprawiedliwości Hiszpanii - Francisco Caamano wypowiedział się niedawno na temat pełnych zasłon noszonych przez niektóre muzułmanki. Stwierdził, iż takie stroje degradują kobiety. Dodał też, że restrykcje w sprawie tych strojów będą zawarte w najnowszej ustawie regulującej sprawy religijne w Hiszpanii. 

Barcelona chce wprowadzić o wiele ostrzejsze restrykcje. Burmistrz miasta ogłosił, że zakaz noszenia pełnych zasłon będzie obowiązywał też w miejscach użyteczności publicznej, takich jak rynki, parki, ratusze, czy też utrzymywane przez państwo placówki edukacyjne. 

„To nie dopuszczalne, aby ktoś wchodził do tych miejsc bez możliwości identyfikacji,” powiedział burmistrz.

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Salva na Facebooku

Salva doczekała się też swojej własnej grupy na popularnym portalu społecznościowym Facebook. Obecnie grupa liczy aż 3.480 członków, wśród których znajduje się wiele muzułmanek. Internauci żywiołowo poparli akcję w swoich licznych komentarzach. Dla przypomnienia dodam, że przygody Salva powstała w głowach młodych muzułmańskich feministek z Libanu, które, jak same stwierdziły miały "dość molestowania seksualnego, w sferze cielesnej jak i psychicznej, z jakim się spotykały na ulicy, w środkach komunikacji miejskiej, w domu, szkole czy też w pracy". W ciekawy sposób pokazały, że kobiety mogą, a nawet powinny walczyć o swoją godność, szacunek i respekt. Kobieta nie jest ofiarą mężczyzn - zachowanie Salvy bardzo dobrze to obrazuje.

Ciąg dalszy przygód Salvy

Już jakiś czas temu wspominałam o Salvie - przebojowej, animowanej muzułmance z Libanu, która powstała jako część akcji mającej na celu zwalczanie molestowania seksualnego kobiet w tym kraju. Niedawno powstała druga część jej perypetii. Sytuacja dzieje się tym razem w taksówce...


Autorki komiksu w humorystyczny i ciekawy sposób przedstawiają jak kobiety powinny się zachowywać w sytuacjach, kiedy mogą się łatwo stać ofiarami molestowania seksualnego. Salva pokazuje, że trzeba walczyć o swoją godność i szacunek, nawet jeśli w ruch miałaby pójść ulubiona torebka.

środa, 19 maja 2010

Zakaz noszenia pełnych zasłon jest...nieeuropejski

Zakaz noszenia burek i pełnych zasłon przez muzułmanki został okrzyknięty przez Organizację Konferencji Islamskich za nietolerancyjny i nieeuropejski. 

Belgijski parlament zakazał noszenia pełnych zasłon. Podobne prawo jest przygotowane we Francji i jednym ze szwajcarskich kantonów. Również Parlament Europejski ma dyskutować nad prawem, które miałoby zakazać noszenia burek i nikabów na terenie całej Unii Europejskiej. 

Zawsze słyszeliśmy i uczyliśmy się, że Europa jest kontynentem wolności, a nie zakazów, powiedział  sekretarz generalny ugrupowania skupiającego 57 krajów islamskich. W moim rozumieniu to jest bardzo nieeuropejskie.
Temat burki powraca jak bumerang. Badania pokazały, że  bardzo niewiele kobiet w Europie nosi pełne zasłony. Moim zdaniem, w dobie zagrożenia terrorystycznego, wszyscy ludzie powinni mieć widoczne twarze w miejscach publicznych. Takie są normy współżycia społecznego. Człowiek zamaskowany wzbudza podejrzenia oraz strach. Uważam, iż muzułmanki, które noszą burki i nikaby powinny uszanować prawo i zasady współżycia społecznego kraju, w którym żyją. Nie muzułmanki jadące do krajów zdominowanych przez islam też muszą dostosować się do norm, które tam obowiązują. Znajoma, która wyjechała w interesach do Iranu, została od razu pouczona, że ma założyć na głowę chustę i że ma bez niej nie wychodzić na ulicę.

sobota, 1 maja 2010

My name is Khan - zwiastun

My name is Khan and I am not a terrorist...

Dziś wybrałam się do kina na film "Nazywam się Khan", którego premiera miała miejsce 23 kwietnia. Nie sądziłam, że film ten da mi tyle do myślenia i aż tak bardzo mnie wzruszy.

Historia muzułmanina chorego na syndrom Aspergera, który poszukuje akceptacji i miłości. Po śmierci matki opuszcza Indie i udaje się USA, gdzie mieszka jego brat. Dopiero tam jego bratowa, która jest psycholożką diagnozuje jego chorobę. Tam też znajduje miłość i zakłada rodzinę. Po 11 września jego życie drastycznie się zmienia. To, że jest muzułmaninem powoduje, że zostaje z dnia na dzień wykluczony z lokalnej społeczności, do salonu fryzjerskiego jego żony nikt już nie zagląda, bratowa padła ofiarą napaści a jego syn najpierw spotyka się z licznymi szykanami w szkole, a następnie zostaje zabity.

Zrozpaczony Khan  postanawia spotkać się z prezydentem USA by powiedzieć mu, że nazywa się Khan i nie jest terrorystą. Na samym końcu jego drogi udaje mu się wypowiedzieć te słowa...

Polecam ten film, ponieważ jest wspaniałą historią pokazującą drogę człowieka jaką musiał przejść w poszukiwaniu akceptacji, zrozumienia, miłości i poszanowania dla wyznawanych przez siebie wartości.  Mimo, iż jest to indyjska produkcja film nie należy do rozrywkowych. Jest to mądrze  i pięknie opowiedziana historia, która skłania do myślenia i refleksji.




piątek, 30 kwietnia 2010

Co zrobić, kiedy żona sprawia kłopot?

"Złote rady" na kłopoty z niesfornymi żonami znalazł egipski duchowny Mazen Al-Sarsawi. Podczas telewizyjnego kazania wychwalał kary cielesne, które powinien serwować każdy mężczyzna swojej żonie, by ta była posłuszna i znała swoje miejsce. Według duchownego "kobieta nigdy nie może być głową rodziny".

Jakie inne "ciekawe poglądy" głosił ten egipski duchowny?

  • "Jeśli żona sprawia Ci kłopot, czymś Cie zdenerwuje lub gdy podejrzewasz cokolwiek bij ją kijem. Rozbij jej głowę".
  • "Kobiety, które poszły do pracy doprowadzają do zmiany domu w parlament".
  • "Przekazanie władzy kobiecie, która nie potrafi prowadzić auta, nie wspominając o utrzymaniu kontroli w domach zniszczy muzułmańskie domy".


piątek, 23 kwietnia 2010

Zawiesili uczennicę, bo nosiła hidżab...

Szesnastoletnia Najwa Mahla od tygodni chodzi do szkoły im. Camilo Jose Celi w Pozuelo pod Madrytem nie na lekcje, lecz do świetlicy, gdzie po zajęciach koledzy i koleżanki przynoszą jej notatki i informują o pracach domowych. - To jest dyskryminacja, ale nie chcę stracić roku - mówi dziennikarzom Najwa.
Nie wolno jej chodzić na lekcje, dopóki nie zdejmie hidżabu, który postanowiła nosić dwa miesiące temu. Dyrektor zawiesił ją, bo regulamin szkoły zakazuje siedzenia na zajęciach z nakrytą głową oraz prowokacyjnego ubioru. "Mimo kilkakrotnych upomnień nauczycieli Najwa upierała się przy postawie sprzecznej z regułami współżycia szkolnego" - napisał w uzasadnieniu. 
Najwa urodziła się w Hiszpanii, dokąd w 1986 r. przyjechali z Maroka jej rodzice. W domu przestrzega się nakazów islamu. Ojciec jest szefem ośrodka kultury muzułmańskiej w Pozuelo oraz wspólnoty muzułmańskiej, która ma tam swój meczet. Ale ojciec odradzał córce włożenie na głowę chusty, bo spodziewał się kłopotów. Najwa nie usłuchała. - Chciałam pokazać jasno, że moja religia mi odpowiada.

Wówczas wywiązała się awantura. Niektórzy uczniowie i nauczyciele zaprotestowali, natomiast kilku kolegów Najwy zaczęło przychodzić do szkoły z kapturami na głowie na znak solidarności. Dyrektor też ich zawiesił.

Ojciec Najwy odwołał się do madryckiego kuratorium. - Hidżab nie uniemożliwia rozpoznania córki, lecz jest jedynie przejawem wolności religijnej zagwarantowanej w artykule 16. konstytucji.

Przewodniczący wspólnoty muzułmańskiej w Hiszpanii napisał w liście do dyrektora, że regulamin szkoły jest niezgodny z prawem hiszpańskim. - Poza tym hidżab chroni przed pasożytami, np. wszami.

Szef innej Federacji Hiszpańskiej Muzułmańskich Wspólnot Religijnych zaprotestował u ministra sprawiedliwości. - Takie zakazy wzmagają tylko fanatyzm religijny.

Dyrektor jest w kropce. Zdaje sobie sprawę, że regulamin jest przestarzały i że pierwotnie zakaz nakrycia głowy nie miał w ogóle dotyczyć hidżabu, tylko czapek. W przeciwieństwie do Francji w Hiszpanii prawo krajowe tej sprawy nie reguluje. W przyszłym tygodniu ma się zebrać rada szkolna. - Nie chciałem awantury. To przykre dla jej rodziny i dla niej samej. Jestem pewien, że wyjście się znajdzie - mówi dyrektor.

Ale nie wiadomo, jak zareagują nauczyciele i rodzice, którzy zaprotestowali przeciw hidżabowi Najwy.

W katalońskim mieście Gerona trzy lata temu szkoła zakazała noszenia hidżabu ośmioletniej uczennicy, także Marokance. Rodzice odwołali się do rządu, ale gotowi byli wracać do Maroka, jeśli zakaz zostanie podtrzymany. Rząd Katalonii zakaz uchylił.

W 2002 r. 13-letnia uczennica została usunięta ze szkoły katolickiej w Madrycie za noszenie chusty. Przeniosła się do szkoły publicznej i skończyła ją z chustą na głowie w 2005 roku.

W sądzie najwyższym jest skarga adwokatki, muzułmanki, której sąd zakazał udziału w rozprawie w hidżabie na głowie.

Źródło: Gazeta Wyborcza

sobota, 17 kwietnia 2010

Przygody Salwy

Oto krótki film, którego bohaterką jest Salwa.

Salwa - akcja przeciw molestowaniu kobiet

W Libanie trwa wielka kampania przeciwko molestowaniu seksualnemu kobiet w miejscach publicznych. To prawdziwa udręka mieszkanek dużych arabskich miast.

Salwa jest młoda, ładna i zgrabna. Pracuje w dużej firmie i któregoś dnia dostaje propozycję awansu. Kiedy ucieszona biegnie do gabinetu szefa, słyszy, że będzie musiała za awans zapłacić, po czym szef z obleśnym uśmiechem zaczyna się do niej dobierać. Oburzona dziewczyna zdziela go torebką i wybiega, trzaskając drzwiami.

Na ekranie pojawia się napis: "Walcz z molestowaniem seksualnym". Tak wygląda pierwszy odcinek kreskówki "Przygody Salwy", która wkrótce zostanie pokazana w libańskiej telewizji. Salwa pojawi się w prasie i na billboardach.

Waleczna Salwa to rysunkowa bohaterka kampanii przeciwko molestowaniu seksualnemu kobiet na ulicach i w miejscu pracy rozpoczętej właśnie przez Libańską Ligę Niezależnych Aktywistów (IndyACT). Salwa ma już swoją stronę na Facebooku, gdzie można przeczytać, że jest "przeciętną Libanką, która ma powyżej uszu codziennego molestowania, dlatego decyduje się wziąć sprawy w swoje ręce". Jest superbohaterką, której "supersiła tkwi w torebce".

- Nasza kampania jest niezbędna, bo Libanki nie mają w tej chwili prawnej ani społecznej ochrony przed molestowaniem - tłumaczy dziennikarzom izraelskiej gazety "Jerusalem Post" Lin Haszim, koordynatorka kampanii. - Nie może być tak, że kobiety nie mogą spokojnie wyjść na ulicę i nawet boją się zaprotestować. Salwa będzie mówić w ich imieniu - zapowiada.

Mieszkanki Bejrutu opowiadają o macaniu i zaczepkach, kiedy idą ulicą, o obleśnych spojrzeniach i wulgarnych komentarzach, kiedy prowadząc samochód, utkną w korku.

Na czołówce listy zagrożeń, podobnie jak w innych arabskich miastach, są kierowcy taksówek, którzy nagminnie atakują swoje pasażerki. - Nie znam kobiety w wieku 15-35 lat, która na myśl o taksówkarzu czułaby cokolwiek poza skrajnym obrzydzeniem - przekonuje autorka blogu Piękno Bejrutu (Beirutbeauty.blogspot.com). W libańskiej stolicy jak grzyby po deszczu powstają firmy taksówkowe zatrudniające same kobiety.

Nie tylko Libanki na co dzień borykają się z molestowaniem seksualnym. W innych dużych arabskich miastach, takich jak Kair czy Damaszek, kobiety nieustannie narażone są na słowne i fizyczne ataki. Nie istnieje prawo, które karałoby sprawców, a do tego kobiety boją się zgłaszać na policję, bo zwykle czeka je nieprzyjemne przesłuchanie, a policjanci bagatelizują sprawę. W dodatku dziewczyna słusznie się boi, że przyznanie, że dotknął ją obcy mężczyzna, zaszkodzi jej reputacji.

Tylko 2 proc. ofiar zgłasza się na policję, bo w świecie arabskim wina za molestowanie najczęściej spada na kobietę. Słyszy się, że sama się prosiła, bo była nieodpowiednio ubrana, chodząc kołysała biodrami albo w ogóle niepotrzebnie wychodziła z domu. A jeśli jest cudzoziemką z Zachodu, to takie zachowanie po prostu jej odpowiada.

Niedawno w programie pt. "Każda kobieta" w telewizji Al-Dżazira egipski parlamentarzysta Jahja Wahdan tłumaczył, że "mężczyzna nigdy nie zaatakuje dziewczyny, która jest odpowiednio ubrana i chodzi w przyzwoity sposób". W rzeczywistości strój nie ma żadnego znaczenia - ofiarą prześladowania równie często padają kobiety osłonięte muzułmańską chustą jak te ubrane w zachodnim stylu.

Sytuacja na kairskich ulicach stała się tak nieznośna, że musieli interweniować miejscowi duchowni. W ubiegłym roku ministerstwo dóbr religijnych rozesłało do 50 tys. meczetów specjalne ulotki "Molestowanie seksualne: przyczyny i rozwiązania", na podstawie których imamowie na kazaniach mają krytykować takie zachowania.

Jest co krytykować, bo według sondaży Egipskiego Centrum Praw Kobiet aż 84 proc. Egipcjanek i 98 proc. cudzoziemek codziennie na ulicach Kairu pada ofiarą molestowania. Ponad 60 proc. Egipcjan otwarcie przyznaje, że chętnie molestuje przypadkowo spotkane kobiety.

Od kilku lat w święto Eid Al-Fitr z okazji zakończenia ramadanu w wyjątkowo tego dnia zatłoczonych centrach arabskich stolic tłumy mężczyzn napastują kobiety. W 2006 r. kilkudziesięciu chłopaków przez kilka godzin polowało na dziewczyny w centrum Kairu. Te, które udało im się okrążyć, dotykali i rozbierali. Dzięki blogerowi Wailowi Abbasowi, który wszystko nagrał, sprawa trafiła do internetu, a potem do egipskich gazet, które zwykle niechętnie opisują takie przypadki.

Według socjologów taka skala zjawiska ma szersze podłoże społeczne. Koszty małżeństwa są ogromne, młodzi ludzie muszą latami czekać na ożenek, a związki pozamałżeńskie są w islamie surowo zakazane. To rodzi frustrację i agresję.

- Ludzie, od których czasem do czterdziestki oczekuje się seksualnej abstynencji, na co dzień oglądają zachodnią telewizję i mają dostęp do internetu. To musi wywołać konflikt - tłumaczył w Al-Dżazirze prawnik Abier el Barbary.
Źródło: Gazeta Wyborcza

Template by:
Free Blog Templates